Strony

piątek, 2 września 2011

Kamienna Ćma - Paweł Matuszek [recenzja]


Kamienna Ćma – literacki debiut Pawła Matuszka – to książka specyficzna, całkiem inna od tego, co dotąd miałem w rękach. Nie chodzi tutaj o treść w niej zawartą czy motyw, na jakim się opiera, ale poruszany temat i sposób, w jaki został on przedstawiony oraz to jak sama książka została skonstruowana. Autor zabiera nas w ekscytującą i pełną niedomówień podróż do tajemniczego i oryginalnego świata. To pozycja dla Czytelników, którzy mają dużo większe oczekiwania wobec lektury, potrzebują czegoś, co zmusi ich do wysiłku intelektualnego – skłoni do myślenia i pobudzi wyobraźnię.

W samotnej wieży poznajemy Beddeosa. Człowiek ten, na co dzień zajmuje się wydawaniem wody spragnionym podróżnikom oraz glejtów tym, którzy chcą przekroczyć granice wyludnionego cesarstwa. Jego jedynym towarzyszem jest Tyfon – robot zajmujący się wszelkimi potrzebnymi pracami. Bohater nie pamięta niczego ze swojej przeszłości, ani kim naprawdę jest ani tym bardziej jak znalazł się w tym miejscu. Kiedy pewnego dnia wyrusza razem z Tyfonem by odkryć, co stoi za tajemniczym blaskiem widocznym na horyzoncie, nie przypuszcza, że wyprawa ta stanie się początkiem czegoś niesamowitego, co odmieni nie tylko Beddeosa, ale wszystkich wokół niego.



Od samego początku książki nasuwają się liczne pytania, jednak autor nie ułatwia niczego Czytelnikowi i nie wyjaśnia, pozwala raczej żebyśmy to my odkryli tajemnicę, jaką skrywa Beddeos. Książka zawiera niezliczone ilości wątków, które łącza się ze sobą w większym bądź mniejszym stopniu. Owe powiązania widoczne są dopiero w kolejnych fazach lektury. Matuszek sprawia, że nic nie jest takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka, bohater porusza się po stworzonym świecie jak we mgle. Każda nawet najmniejsza sprawa może mieć drugie a nawet trzecie dno, a to, co uważaliśmy za pewnik, wcale nie musi być tym, za co uchodzi. Pisarz z dużą wprawa burzy nasze rozumowanie i skłania do większego wysiłku. Wszystko wokół zdaje się być mistyfikacją, którą Czytelnik stara się zdemaskować i odkryć prawdziwą istotę rzeczy. Autor bawi się różnymi stylami i formami, mieszając je ze sobą i tworząc z „Kamiennej Ćmy” swoistą układankę. Wątki są tutaj traktowane jako puzzle, części, które należy poprawnie do siebie dopasować.

Powieść stworzona jest według tzw. zasady Lopterus Press zgodnie z którą książka ma w sposób równomierny oddziaływać na Czytelnika zarówno pod względem prezentowanej treści, jak i strony wizualnej. Pomocne w tym ma być zastosowanie różnych rodzajów czcionek, wielkości liter, umiejscowienie akapitów na stronie czy znaków przestankowych. Podobnie rzecz ma się z umieszczoną pośrodku bajką, dzięki której uważny Czytelnik, może odnaleźć „klucz” do zrozumienia całej powieści.

Wszystko co pojawia się w książce ma swój cel, a każde wydarzenie swoje znaczenie dla przyszłości. Żaden element, postać czy zabieg nie są bezużyteczne. Liczne spotkania z coraz bardziej nietypowymi i oryginalnymi bohaterami są pewnego rodzaju punktami zwrotnymi na drodze Beddosa ku odkryciu tajemnicy swego życia i zrozumieniu siebie oraz swojej roli w tym wszystkim. Powiesić dzięki temu wydaje się być spójna, przemyślana i – co ważne – stanowi dla Czytelnika intelektualne wyzwanie.

Paweł Matuszek zadebiutował w bardzo dobrym stylu. Kamienna ćma, to nietypowa, wielopłaszczyznowa opowieść o zmianie jakiej doświadcza każdy z nas, o tym że w każdym momencie naszego życia musimy dokonywać wyborów, a co za tym idzie – brać również za nie odpowiedzialność. Bowiem to one kształtują nas i otaczającą nas rzeczywistość.
Recenzja ukazała się na portalu:



Autor: Paweł Matuszek
ISBN: 978-83-7480-217-8
Oprawa: twarda
Format: 135x202
Liczba stron:208
Rok wydania: 8 lipca 2011
Cena detaliczna:35,00 zł

Książka do kupienia w promocyjnych cenach w księgarni:


4 komentarze:

  1. Bardzo interesująca recenzja. Jednocześnie książka raczej mnie nie zainteresuje. Tematyka jest mi zupełnie obca :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na tę książkę już od jakiegoś czasu i po kilku przeczytanych recenzjach, także Twojej, juz nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie ten pomysł z Lopterus Press, ale jakoś nie mogę przekonać się do lektury. Może, gdy nadrobię zaległości książkowe, przynajmniej w stopniu minimalnym:)
    Do tej pory pamiętam, jak MAG mówił, że nie wyda nigdy polskiego autora;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się okładka, a cała książka mnie intryguje. Choć słyszałam, że jest dosyć trudna, i tak chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...