14.06

Strony

niedziela, 30 września 2012

Książę Cierni - Mark Lawrence [recenzja]

© Papierowy Księżyc
"Zabójstwo to zwykłe morderstwo, tyle że odrobinę bardziej precyzyjne. Brat Sim jest precyzyjny."

Brytyjski autor fantasy, Mark Lawrence, człowiek zajmujący się, na co dzień zagadnieniami związanymi ze sztuczną inteligencją, w swojej debiutanckiej powieści przedstawia burzliwe i fascynujące losy księcia Jorga Ancratha. „Książę Cierni”, pierwszy tom trylogii „Rozbite Imperium”, to nakreślona z niezwykłym rozmachem i wyobraźnią epicka opowieść fantasy o prostej i niewyszukanej zemście, mroczna, pasjonująca i przewrotna. Autor debiutuje w sposób mocny, nie bawi się w konwenanse, jego proza jest barwna, wyrazista i przede wszystkim krwawa; brutalna i pełna przemocy fabuła jednym może przeszkadzać, innych irytować, jednak ci, którzy pomimo tego sięgną po książkę będą mogli nacieszyć się wspaniałą i pasjonującą historią.


Książę Jorg Ancrath w wieku 9 lat przysiągł przed sobą, że pewnego dnia pomści brutalnie zamordowanych, na jego oczach, matkę i brata, ukarze ojca za to, że nic nie zrobił i określi swoją przyszłość. Królewski syn, który miał wszystko, czego tylko zapragnął, zrezygnował z przywilejów by oddać się prymitywnej i prostej zemście. Wydarzenia, jakich był świadkiem zmieniły go nie tylko wewnętrznie, ale i fizycznie, zabijając w nim poczucie moralności i wyrzuty sumienia. Z księcia stał się przywódca bandy najemników, morderców i bandytów, szerząc na okolicznych ziemiach terror i siejąc postrach, plądrując i mordując. Teraz w przededniu piętnastych urodzin powraca na zamek swojego ojca by zmierzyć się z demonami przeszłości i wypełnić swoją przysięgę. Nie wszystko jednak jest takie jak sobie wyobrażał.

„Książę Cierni” to jedna z ciekawszych pozycji, jakie dane mi było przeczytać w tym roku, pasjonująca i intrygująca opowieść, w której znajdziemy zdradę, dworskie intrygi, potyczki i starcia, magię oraz bohatera rządnego zemsty. Powieść, choć wydaje się prosta i schematyczna, wszak tematy, które porusza wydaja się oklepane, wielokrotnie zaskakuje i niesie ze sobą pewien powiew świeżości oraz oryginalności. Mała liczba stron, zwięzłe i przede wszystkim treściwe rozdziały, które nie nudzą, bez zbędnych opisów, niepotrzebnych wstawek czy sztucznego zwiększania objętości.

Powieść Lawrence’a może szokować ilością przemocy i wiekiem głównego bohatera, który choć wkrótce osiągnie 15 lata zachowuje się jakby miał, co najmniej dwa razy tyle. Trzeba sobie od razu coś uściślić, Jorg nie jest typowym bohaterem, to nie rycerz w lśniącej zbroi zmierzający na ratunek damom w opałach, to antybohater z krwi i kości, którego działania nakierowane są na własny zysk i osiągnięcie zamierzonego celu, co niejednokrotnie wiąże się rozbojem, rabunkiem, a nawet mordem.

Pierwszoosobowa narracja, niewątpliwy atut powieści (podobnie jak sam Jorg), pozwala wejrzeć w przyczyny jego postępowania oraz przesłanki, jakie towarzyszyły zmianie jego zachowania. Jorg, choć jest brutalnym, niemoralnym i zdeprawowanym młodzieńcem, to również na swój sposób jest to fascynująca jednostka, charyzmatyczna, inteligentna i zdeterminowana. Śledząc perypetie księcia poznajemy jego własne przemyślenia i obserwacje, bezpośrednie, cyniczne i pełne ironii, na temat otaczającego go świata i ludzi. Pojawiające się między rozdziałami retrospekcje pokazują, jaką drogę przeszedł od zwykłego księcia do „Księcia Cierni”. Pozostałe jednostki, które mu towarzyszą i które napotyka na swej drodze są równie wyraziste i żywe, a każda z nich ma niejednokrotnie własną historię do opowiedzenia.

Mark Lawrence stworzył trzymającą w napięciu opowieść, płynnie poprowadzoną, bez upiększeń i zbytniej cenzury, rozgrywającą się w ciekawym fantastycznym świecie. Przemyślana i inteligentnie nakreślona fabuła jest zajmująca, akcja ze swoimi przełomami i przewrotami jest wartka i nie pozwala przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się cała historia. Intryga jest chytra, zmyślna i zawiła, nie można narzekać na nudę i dużą dozę wrażeń. Całość okraszona została prawdziwie czarnym i ironicznym humor, co świetnie widać w wypowiedziach Jorga i jego przemyśleniach; mamy atmosferę tajemnicy i niepokoju, z kart wionie grozą i chłodem, a z niektórych stron wręcz kapie krew. Choć niektórzy porównują dzieło Lawrence’a z twórczością George’a R.R. Martina, mnie osobiście bardziej kojarzy się z książkami Abercrombiego.

Elementem, który był dla mnie w takcie czytania najbardziej frustrującym i momentami czułem się zdezorientowany, była kreacja uniwersum, w którym rozgrywa się akcja powieści. Świat, który przedstawia Lawrence początkowo trudno sobie wyobrazić i zaklasyfikować, mamy „magię i miecz”, co momentalnie nasuwa nam skojarzenie z gatunkiem fantasy, a charakter książki i zachowanie głównego bohatera dodają do tego słowo „dark”; jednak wspominanie o takich osobach jak Platon, Sun Tzu, Euklides, Nietzsche, Szekspir czy Robin Hood wprowadza trochę zamieszania i trudno określić czy to świat fantastyczny czy coś innego. Wydaje się wiec właściwym stwierdzenie, że mamy do czynienia ze światem niedalekiej przyszłości, po wielkiej katastrofie, która zmusiła ludzkość do cofnięcia się w rozwoju do czasów przypominających średniowiecze; z kolejnych fragmentów i poszlak zbieramy informację – niepełne i niedokładne – na temat sytuacji i kształtu Rozbitego Imperium. Mimo wszystko obraz, jaki kreśli Lawrence jest bogaty, barwny i niepokojąco żywy. Plastyczne i emocjonujące opisy potyczek czy starć robią odpowiednie wrażenie.

Moja druga przygoda z Wydawnictwem Papierowy Księżyc okazała się jeszcze lepsza od poprzedniej. „Książę Cierni” to idealna pozycja dla fanów mrocznego i dobrego fantasy, przejrzysta i napisana prostym językiem, zdecydowanie warta poświęconego jej czasu; muszę jednak od razu zaznaczyć, że nie jest to pozycja dla młodszego czytelnika. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:


Książka do kupienia w promocyjnych cenach w księgarni:



5 komentarzy:

  1. Masz sporo racji... A to, co Ciebie najbardziej frustrowało w tej powieści, czyli niepełny, urywkowy obraz świata, to to, co mnie zafascynowało najbardziej. Mam nadzieję, że Lawrence pójdzie dalej tym tropem w kolejnych tomach...
    Z kolei sama postać Jorga wydała mi się najsłabszym elementem, miałam problemy z zaakceptowaniem jego wiarygodności, zwłaszcza jego autorytetu, jakim cieszył się u "braci". Liczę, że również ten rys psychologiczny się rozwinie w pożądanym kierunku:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... sądzę, że ta książka może mi się spodobać, choć czytając opis myślałam, że będzie to średniowieczne dark fantasy, a nie współczesne. Trochę mnie tym wybiłeś.:p Co do samego Jorga to nie wydaję mi się jakiś specyficzny, ale bardzo lubi takich anty-bohaterów. Może przeczytam, choć nie jestem do końca pewna, czy przypadnie mi do gustu.:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę mam w planach już od dawna i na pewno ją przeczytam. Po Twojej recenzji najchętniej zrobiłabym to już teraz!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka ta zwróciła moją uwagę już wcześniej, ale dzięki Twojej recenzji wiem, że na pewno chcę ją przeczytać :) Zapowiada się naprawdę ciekawa przygoda, a przedstawiony świat wydaje się być fascynujący... Zobaczymy jednak jak będzie to wyglądało w rzeczywistości i czy mi także przypadnie do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... strasznie lubię takie mroczne historie. Dlatego książka od dawna była w moich planach, ale Twoja recenzja jeszcze bardziej nakłoniła mnie do tego, aby powieść niezwłocznie znalazła się na mojej półce i w moich rękach :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...