14.06

Strony

piątek, 15 marca 2013

Legenda. Wybraniec - Marie Lu [recenzja premierowa]

Dwójka najbardziej poszukiwanych osób w całej Republice, Day i June, docierają nareszcie do Vegas, gdzie mają nadzieję odnaleźć Patriotów. Po przybyciu na miejsce stają w obliczu nieoczekiwanej wiadomości - niespodziewanie umiera Elektor Primo, władza jednak nie znosi próżni, dlatego jego miejsce momentalnie zajmuje syn, Anden. Republikę czekają znaczące zmiany, nikt jednak nie jest w stanie powiedzieć, w jakim kierunku one pójdą. Młody Elektor to zagadka, nie wiadomo jakim władcą się okaże. Czy przypomni w rządach swego ojca? Czy raczej stanie się osobą, która doprowadzi do rozkwitu?

Patrioci są jednak pewni jednego – musi umrzeć, jego śmierć to ogromna szansa by rozpocząć rewolucję i uwolnić kraj spod rządów armii. Day i June zostają włączeni do planu mającego na celu zamach i śmierć Andena. Każde z nich ma swoją rolę do odegrania i plan, który muszą zrealizować. Tylko czy tak to wszystko miało wyglądać? Dla Daya stawką jest życie Edena i życie wolne od zmartwień w Koloniach, dla June większe dobro Republiki i być może przyszłość z Dayem. Piony zostały rozstawione, a chwila, na którą tyle osób czekało zbliża się. Jednak planowanie ma to do siebie, że nie zawsze wszystko idzie po myśli.


„Legenda. Wybraniec”, to kolejna odsłona cyklu autorstwa Marie Lu, ponownie w świetnym przekładzie Marcina Mortki. Książka bezpośrednio kontynuuje wydarzenia z pierwszego tomu, rozpoczynając historię niemal w tym samym momencie, w którym opuściliśmy „Rebelianta”. Drugi tom nie tylko utrzymuje poziom pierwszej części, ale jest również od niej dużo lepszy. Podróż po postapokaliptycznej Ameryce, mając za przewodników dwójkę tak ciekawych postaci, nabrała rumieńców, jeszcze większego napięcia oraz dynamiki. Ten tom, co ważne, dostarcza informacji na temat świata i to w znaczących ilościach – wiemy, co stało się z Ziemią, jak powstała Republika, jakie obecnie mocarstwa istnieją oraz… o zamieszkałej i świetnie prosperującej Antarktydzie. Nadal jednak nie wyjaśniono tajemnicy wisiorka Daya.

Historia, której jesteśmy świadkiem i mimowolnym uczestnikiem jest burzliwa, fascynująca i pełna wrażeń. Autorce udało się stworzyć sprawną i przemyślaną opowieść, w której znajdziemy pełno wartkiej akcji, niesamowitych przygód, potyczek i starć, ważnych spotkań, politycznych intryg oraz intrygujących bohaterów. Fabuła ponownie prowadzona jest dwutorowo, naprzemienna narracja jest rozdzielona pomiędzy dwójkę głównych bohaterów. Pomimo tego, że początkowo Day i June są razem, wraz z rozwojem wydarzeń w Vegas rozdzielają się i tak jest przez większość książki – każde z nich ma swoją własną misję do wypełnienia. Zadanie, które doprowadzi ich do nieoczekiwanego, intrygującego i na swój sposób szokującego finału.

W książce dzieje się bardzo dużo, to intensywna i dostarczająca niemałych wrażeń lektura, co przekłada się na to, że nie nudzi. Akcja jest dynamiczna i rozłożona równomiernie, a wydarzenia posuwają się do przodu równym tempem. Przewroty i przełomy pojawiają się w odpowiednich punktach, a całość trzyma w napięciu i jest klimatyczna. Bohaterowie to ponownie element, który stanowi o sile powieści. Postacie nakreślone przez Lu, szczególnie Day i June, są przekonujące, stworzone z precyzją i żywe. To już nie te same osoby poznane w „Rebeliancie”. Każda z nich na swój sposób dorosła, wydarzenia, których byli uczestnikami zmieniły ich. Tym razem wybory, które podejmą, a co za tym idzie ich skutki wpłyną nie tylko na nich, ale i na Republikę.

Lektura pozostawia jednak pewien niedosyt, a wszystko przez finałowe rozwiązanie wątku Daya i June, które jednych zaskoczy, innych zmartwi, a resztę zdenerwuje – końcówka tylko jeszcze bardzie zwiększa niecierpliwość związaną z oczekiwaniem na kolejny tom, który nawet nie jest jeszcze napisany.

Marie Lu udało się napisać udany sequel, na tyle zajmujący, że nie chce się przerwać czytania, póki nie przewrócimy ostatniej strony. Napisana lekkim i zrozumiałym językiem powieść dostarcza mnóstwa rozrywki i odpowiednich wrażeń. Osoby, którym przypadł tom pierwszy będą zadowoleni z lektury drugiego.
 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu:




Książka do kupienia w promocyjnych cenach w księgarni:




4 komentarze:

  1. Zapowiada się świetna lektura, a skoro ta część jest jeszcze lepsza, to teraz tym bardziej chcę sięgnąć po pierwszy tom cyklu i móc się z nim w końcu zapoznać :) Mam nadzieję, że szybko nadarzy się ku temu okazja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy tom pozostawił pewien niedosyt, no i umówmy się książka nie była zbyt obszerna, a całość nakreślona dość lekko. Fajnie, że autorka postanowiła wytłumaczyć co niektóre kwestie. Po weekendzie zabiorę się za lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba czas zabrać się za lekturę. Wachałam się z przeczytaniem pierwszej ale czytając Twoją recenzje muszę szybko nadrobić cykl ;)
    Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem właśnie w połowie pierwszej części i jeżeli ten tom jest chociaż w połowie tak wciągający jak "Rebeliant", to koniecznie muszę dorwać go w swoje ręce. Najszybciej jak się da :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...