14.06

Strony

środa, 7 stycznia 2015

Na wojnie nie ma niewinnych - Aneta Jadowska [recenzja]


Przewrotne chińskie przysłowie życia w ciekawych czasach idealnie wpasowuje się w losy panny Wilk. Nie może narzekać na nudę czy brak wrażeń, wcześniej czy później kłopoty same ją znajdują. Mają jednak to do siebie, że niosą ze sobą sporo zamieszania, zniszczeń i ofiar, istne poplątanie z pomieszaniem. Nie inaczej jest teraz, w szóste i finałowej odsłonie cyklu, gdy przed naszą bohaterką stanie nie lada wyzwanie. Nie ucichły bowiem jeszcze ostatnie wydarzenia, a Dora już musi ruszać na ratunek Varga. Wybranek jej wilczycy dostał się w niewolę, a ta oszaleje jeśli szybko go nie znajdą. Jak to los ma w zwyczaju, więcej w tym wszystkim komplikacji niż klarownych i prostych rozwiązania problemów. Wrogów tylko przybywa, na sprzymierzeńców nie ma co liczyć, a w mieście pojawia się egzekutor zmiennokształtnych. Poszukiwania szybko przeistaczają się w sporych wielkości kabałę, o określonych skutkach, z gatunku tych niemiłych.

Dora traktuje swoje obowiązki wobec przyjaciół i rodziny bardzo poważnie. O czym zresztą przekonaliśmy się już w poprzednich częściach. Nie jest ważne, z którego panteonu jesteś, systemu magicznego czy świata. Krzywd wyrządzonych najbliższym nie wybacza, nigdy. Dlatego, gdy porwana zostaje jedna z bliskich jej osób, a reszta może ucierpieć poruszy niebo i ziemię, i kilka innych miejsc, zawzięta i zdeterminowana, by dopiąć swego i przywrócić spokój. Takie zachowanie sprawia, że nasza bohaterka to postać, przy której nie sposób się nudzić, czy narzekać na brak wrażeń czy emocji. Zresztą cała książka dostarcza ich odpowiednią ilość; zresztą nie tylko na to można liczyć w trakcie lektury. Więcej zdradzić nie sposób by nie popsuć lektury, napiszę tylko, że będzie się działo dużo i dobrze.



„Na wojnie nie ma niewinnych” to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z tomu poprzedniego. Autorka nie zwalnia tempa, od pierwszej strony serwuje jazdę bez trzymanki, gdzie lepiej uważać na to, co spotkamy w trakcie tej „wycieczki”. Dynamiczna i ciekawie nakreślona fabuła sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. Raz jeszcze, z łatwością, zostajemy wciągnięci w pokręcone losy Dory i jej przyjaciół. Od pierwszej strony budowane jest napięcie, umiejętnie rozkładane i kształtowane wraz z rozwojem akcji. Dobrze spędzony czas na lekturze zapewnia odpowiedni klimat, przesiąknięte ironią dialogi i okraszone humorem sceny. Nie można zapomnieć oczywiście o bohaterach, tak różnorodnych i żywych. Pomaga w tym coraz lepszy styl autorki, talent snucia opowieści i przelewania ich na papier poprzez przystępny i prosty w odbiorze język.


Każdy następny tom to kolejna cegiełka dołożona do budowy niezwykłego uniwersum, po jakim porusza się panna Wilk. Przemyślanego i przekonujące tworu, jakim uraczyła nas Jadowska, który porusza swoim rozmachem i oczarowuje dokładnością oraz dbałością o detale. Czerpiąc inspiracje z dostępnych jej źródeł wykreowała unikalną i barwną wizję, która z pewnością wymagała sporego nakładu pracy oraz czasu. W tej części eksploatujemy kilka dotąd nieodwiedzane lokacje, jak i tych dobrze znanych, poznajemy nowe postacie, jak i witamy starych znajomych. Na scenie pojawia się egzekutor Dłoni, grupy Alf stojących na czele porządku wśród zmiennokształtnych. Zaznacza on swoją obecność dosyć dobitnie, stając się obok Romana, księcia wampirów, jedną z ważniejszych postaci. Nie jest to oczywiście wszystko, czego spodziewać się można biorąc do ręki „szóstkę”. Każdy znajdzie kilka innych ciekawostek i smaczków, ale te warto odkrywać samemu.

Wszystko kiedyś się skończy, ale na szczęście nie można tego powiedzieć o przygodach naszej wiedźmy i odwiedzinach w Thornie. Początek trylogii o przygodach Witkacego, dobrze nam znanego szamana, już wkrótce powinien zawitać na księgarskie półki. Finałowa odsłona "Heksalogii o Dorze Wilk" to udane zwieńczenie cyklu, napisana z charakterem opowieść, nieobliczalna, pełna humoru i emocji. Fani serii powinni być zadowoleni z tego, w jakim kierunku potoczyła się cała historia.

2 komentarze:

  1. Moją przygodę z tą serią wolę zakończyć po pierwszym tomie. Dora mnie wkurzała i właściwie to główny powód, dla którego zdecydowałam się porzucić czytanie książek Jadowskiej. Ale może dam jej szansę w kwestii trylogii o Witkacym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej serii, ale raczej nie zamierzam tego zmieniać. To raczej nie moje klimaty, ale wiem komu o tych książkach powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...