Najemny żołnierz i ochroniarz, rębajło i zabójca potworów, człowiek od mokrej i śmierdzącej roboty. Przemierza zniszczony - przez wojnę atomową i kolejne konflikty - świat w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy, wykonując zlecenia i przy okazji zaspokajając swoje ogromne potrzeby. Vincent Sztejer, wiedźmin ery postapo, dla którego nie ma nic cenniejszego od dobrej gorzałki, chętnej dziewki i sakiewki pełnej srebra. Osobnik, z jakim lepiej niepotrzebnie nie mieć do czynienia, bohater, a raczej antybohater, z którym nie należy zadzierać. Absolwent Opactwa w Torunium stara się żyć na uboczu, trzymając ster daleko od polityki i wszelkich intryg, jednak, gdy w grę wchodzi konkretna zapłata długo się nie trzeba go przekonywać.
Każde zlecenia ma to do siebie, że niesie ze sobą pewne trudności, ukryte koszta i gdzie tam jest jakiś haczyk czy kruczek. Wielu chętnych do łatwego zarobku już samo to odstrasza, jednak nie Sztejera - wystarczy, że zostanie dobrze zmotywowany poprzez możliwości finansowe klienta, a na poważnie zajmie się sprawą i wykonana ją przyzwoicie. Choć jego usługi nie należą do najtańszych, ma swoją renomę i znany jest z tego, że zawsze doprowadza wszystko do końca. Nieważne czy chodzi o zabicie męża, który już dawno nie żyje, ale jakoś nie spieszy mu się z odejściem czy o uratowanie czyjejś córki z łap religijnych fanatyków, a nawet o wykup jeńca, który dziwnym trafem okazuje się być następcą tronu. Dla Vincenta nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania. Zadanie jest zadaniem, nawet, jeśli trzeba się udać na niezbadane Pustkowia by przywrócić transport niezwykle cennej nafty, płynnego złota dla wielu ludzi. Klient płaci, klient wymaga, a że przy okazji ktoś niefortunnie zadrze z Vincentem i stanie mu na drodze to już jego wina. Jeden czy dwa trupy więcej nie robią różnicy.
Każde zlecenia ma to do siebie, że niesie ze sobą pewne trudności, ukryte koszta i gdzie tam jest jakiś haczyk czy kruczek. Wielu chętnych do łatwego zarobku już samo to odstrasza, jednak nie Sztejera - wystarczy, że zostanie dobrze zmotywowany poprzez możliwości finansowe klienta, a na poważnie zajmie się sprawą i wykonana ją przyzwoicie. Choć jego usługi nie należą do najtańszych, ma swoją renomę i znany jest z tego, że zawsze doprowadza wszystko do końca. Nieważne czy chodzi o zabicie męża, który już dawno nie żyje, ale jakoś nie spieszy mu się z odejściem czy o uratowanie czyjejś córki z łap religijnych fanatyków, a nawet o wykup jeńca, który dziwnym trafem okazuje się być następcą tronu. Dla Vincenta nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania. Zadanie jest zadaniem, nawet, jeśli trzeba się udać na niezbadane Pustkowia by przywrócić transport niezwykle cennej nafty, płynnego złota dla wielu ludzi. Klient płaci, klient wymaga, a że przy okazji ktoś niefortunnie zadrze z Vincentem i stanie mu na drodze to już jego wina. Jeden czy dwa trupy więcej nie robią różnicy.






