Andrzej Ziemiański nie musi udowadniać, że jego szeroka i niczym nieograniczona wyobraźnia oraz niebywały warsztat zasługują na uznanie, kolejna tegoroczna premiera jego autorstwa to proste potwierdzenie tego faktu. Po świetnym i bardzo dobrze przyjętym „Pomniku cesarzowej Achai” czas na przewrotny i pokręcony kryminał z fantastyką i grozą w tle, z elementami suspensu i thrillera. „Za progiem grobu” to lektura niecodzienna, dużo spokojniejsza i grzeczniejsza pozycja, w porównaniu do innych dzieł autora, co nie znaczy, że przez to gorsza. Nie jest to typowy przedstawiciel gatunku - mamy nowe pomysły i całkiem inną, jakość, dzięki czemu nie ma tu schematyczności.
Andrzejewski nie jest detektywem (i bynajmniej nie lubi, gdy ktoś tak o nim mówi), to ktoś więcej, kto potrafi w pełni wykorzystywać swoje umiejętności i atuty. Wolny strzelec, człowiek, który traktuje każde zlecenie jak transakcję biznesową. Zajmuje się sprawami pozornie nie do rozwiązania, jednak tam gdzie inni zawodzą on wychodzi zwycięsko. Skuteczność to jedna z jego największych zalet i wyróżników. Jednym z jego stałych klientów jest Pan Richter, który nade wszystko ceni efektywność i potrafi być bardzo hojny, szczególnie, gdy sprawa musi być szybko rozwiązana.
Andrzejewski nie jest detektywem (i bynajmniej nie lubi, gdy ktoś tak o nim mówi), to ktoś więcej, kto potrafi w pełni wykorzystywać swoje umiejętności i atuty. Wolny strzelec, człowiek, który traktuje każde zlecenie jak transakcję biznesową. Zajmuje się sprawami pozornie nie do rozwiązania, jednak tam gdzie inni zawodzą on wychodzi zwycięsko. Skuteczność to jedna z jego największych zalet i wyróżników. Jednym z jego stałych klientów jest Pan Richter, który nade wszystko ceni efektywność i potrafi być bardzo hojny, szczególnie, gdy sprawa musi być szybko rozwiązana.




