Strony

środa, 22 marca 2017

Zapowiedź: Na skraju strefy. Tom 2 - Krzysztof Haladyn

Zona, gdzie każdy przeżyty dzień jest świętem, każdy posiłek ucztą, a każda wypłata fortuną.

Kurz jeszcze dobrze nie opadł po rocznicowej emisji, a Sołdat już zdążył się przekonać, że ucieczka przed potwornościami kompleksu X-3 to dopiero początek. Znów przyjdzie mu zmierzyć się z niebezpieczeństwami Strefy, własnym lękiem i wątpliwościami, a czasy wojskowej kompanii karnej wydadzą się prawdziwą sielanką. Wprawdzie teraz nie jest już sam, lecz Zona to zazdrosna kochanka…

Strzelba pachnie prochem i rozgrzanym metalem, wizjer maski paruje, lepiej zmienić filtr. Rzuć mutrę i ruszaj.

Ostatnich gryzą ślepe psy.



Tytuł: Na skraju strefy. Tom 2
Autor: Krzysztof Haladyn
Wydawca: Fabryka Słów
Typ okładki: okładka miękka
Liczba stron: 392
Data premiery: 2017-04-07

Ale wtopa! - Erik Kessels


Powiedzmy sobie szczerze – wszyscy ponosimy porażki. Być może nie są to monstrualne klęski, ale bez wątpienia każdemu z nas zdarza się coś schrzanić.

Przyjęło się uważać, że porażka nigdy nie jest dobra, niezależnie od tego, czy chodzi o drobną wpadkę, czy o kompletną katastrofę. Jeśli coś nie wyszło, ktoś ma kłopoty.

A gdyby tak spojrzeć na błędy prowadzące do porażki jak na zwiastuny sukcesu?

Ta książka jest o odwadze ich popełniania. O tym, jak inspirować się porażkami, zamiast się nimi frustrować. I że poszukując oryginalności, warto ponieść cenę upokorzenia.

Tak radykalna zmiana punktu widzenia może zaowocować czymś nieoczekiwanym. Jej konsekwencje zadziwią ciebie i wszystkich wokół – autentycznej oryginalności nie da się bowiem przewidzieć! I niezależnie od efektów, pod koniec dnia będziesz mógł powiedzieć: udało się…

…ALE WTOPA!


Kesselsa mało interesują wymuskane rzeczy. Skupia się za to na poszukiwaniu dysonansów, banałów i – co dla niego najważniejsze – zakłóceń rytualnej harmonii.

„Time”

Jest pełen niesamowitych pomysłów. One z niego wprost emanują, i to z taką intensywnością, że nie mam pojęcia, jak on nad nimi panuje.

Martin Parr, artysta fotograf

Właściciel agencji reklamowej, kreatywny talent, kurator galerii, redaktor, kolekcjoner i genialny artysta o znakomitym guście. Kessel podchodzi do sztuki niczym współczesny antropolog.

„Vogue”, Włochy

Kessels to jednostka kreatywna wymykająca się wszelkim kategoriom. Tego pełnego pasji Holendra nieodmiennie intrygują dziwactwa i absurdy codzienności; wie też, jak przemienić je w chwytliwą kampanię reklamową i udaną publikację.

„TypoTalks”, Berlin 


Erik Kessels jest współzałożycielem i dyrektorem kreatywnym międzynarodowej agencji reklamowej KesselsKramer, znanej z niekonwencjonalnych metod działania. W branży kreatywnej pracuje już od dwudziestu pięciu lat.
Agencja KesselsKramer stworzyła głośne globalne kampanie marketingowe dla tak wymagających klientów jak Diesel, CitizenM, Heineken, Nike, MTV, Hans Brinker Budget Hotel, Greenpeace czy The Standard Hotel. Ma przedstawicielstwa w Amsterdamie, Londynie i Los Angeles.
Wszechstronność Kesselsa sprawia, że jego nazwisko pojawia się w różnych kontekstach. Pisze się o nim jako o kierowniku artystycznym, artyście, kuratorze, kolekcjonerze, buntowniku, marketingowym anarchiście, projektancie i fotografie. Był wielokrotnie nagradzany, a w 2012 roku został ogłoszony najbardziej wpływową osobowością branży kreatywnej w Holandii.
Kessels opublikował kilka albumów z „odnalezionymi” fotografiami (pod marką KesselsKramer Publishing). W 2003 roku „Guardian” napisał o nich: „to istna skarbnica rzeczy absurdalnych i śmiesznych”.
 

środa, 15 marca 2017

Premiera: Achromatopsja - Artur Chmielewski [Uniwersum Metro 2033]


Już dziś premiera najnowszej powieści z Uniwersum Metro 2033. Do grona polskich autorów, obok Pawła Majki i Roberta J. Szmidta, dołącza Artur Chmielewski – rodowity warszawianin, dziennikarz, fotoreporter i twórca kilkudziesięciu reportaży publikowanych na łamach ogólnopolskich tygodników.

Artur Chmielewski w „Achromatopsji” zabiera czytelników do Warszawy roku 2033. Odkąd powieści ze świata wykreowanego przez Dmitrija Glukhovsky’ego, zaczęły się pojawiać w Polsce, stolica była jedną z najbardziej wyczekiwanych lokalizacji.

„Od dwudziestu lat życie jest nieustanną licytacją, w której los wciąż niestrudzenie podbija stawkę pochłaniającego wszystko codziennego koszmaru. Jednak tu, w ciemnych tunelach warszawskiego metra, udaje nam się przynajmniej utrzymać pozory normalności. I choć wiem, że to już koniec naszego świata, to rozłożony na raty jest łatwiejszy do zaakceptowania – oswojony i znajomy”.

Skłócone stacje metra wysyłają wspólną ekspedycję, która ma przynieść ocalenie wymierającej powoli społeczności. Nadzieja na ratunek jest całkiem realna i budzi powszechny entuzjazm. Jednak rzeczywistość czasami odstaje od wyobrażeń, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają.

 
Dmitry Glukhovsky o „Achromatopsji”:

Wiem, że fani od dawna czekali na warszawską powieść Uniwersum Metro 2033… I oto jest! Za sprawą Artura Chmielewskiego trafia w Wasze ręce „Achromatopsja”. I wbrew znaczeniu tytułu wcale nie jest pozbawiona kolorytu! Przeciwnie: trzyma w napięciu i zaskakuje. Dobra robota!

 
Zapraszamy na spacer z Arturem Chmielewskim po Warszawie szlakiem „Achromatopsji”:


 
POSŁUCHAJ FRAGMENTÓW POWIEŚCI:





Premiera: Metoda czarnej skrzynki - Matthew Syed


Jest coś, czego od branży lotniczej powinniśmy nauczyć się wszyscy.
To coś, co przychodzi z trudem, bo stoi w sprzeczności z naszym instynktem i naszą ułomną naturą.
To nauka na błędach.


***

Google, zespół Formuły 1 firmy Mercedes, wynalazca James Dyson, Michael Jordan i David Beckham. Co ich łączy z lotnictwem?

Wszyscy oni korzystają z metody czarnej skrzynki – nie tylko odważnie przyznają się do błędów, ale wręcz uważają swoje porażki za najlepsze źródło wiedzy. Nie wypierają się potknięć, nie zrzucają winy na innych, nie tuszują niewygodnych faktów, a sukces zawdzięczają analizie swoich niepowodzeń.

Ilu z nas może z ręką na sercu powiedzieć, że też ma takie zdrowe podejście do porażki?

Radę, by uczyć się na błędach, traktujemy dziś jak wyświechtany frazes, tymczasem jest to najskuteczniejsza znana człowiekowi metoda zdobywania wiedzy. Ta książka przedstawia jej niesamowitą historię. Pokazuje, jak wielką szkodę wyrządzamy sobie, nie wyciągając lekcji z porażek. Matthew Syed poprzez szokujące przykłady, niepublikowane wcześniej wywiady i bardzo praktyczne wnioski unaocznia nam, że każdy może się nauczyć skutecznie korzystać ze swojej czarnej skrzynki.

***

Katastrofy lotnicze, dramaty na salach operacyjnych, wpadki sądownictwa, porażające konsekwencje wypierania błędów i obwiniania innych. Szokująca, pasjonująca i otwierająca oczy lektura o znaczeniu porażki i naturze sukcesu.

***

Komu poleciłbym tę książkę? Z czystym sumieniem każdemu. Jest tyle dziedzin działalności ludzkiej, które dzięki przeniesieniu metod znanych z lotnictwa mogą stać się bardziej wydajne i bezpieczne, że na pewno powinna to być obowiązkowa pozycja w bibliotece każdego zarządzającego firmą lub grupą osób. Ale nie tylko. Te same metody możemy zastosować w badaniach naukowych, nauczaniu, opiece medycznej, zarządzaniu kryzysowym czy w zwykłym życiu. Wszakże chodzi o uczenie się na błędach innych i dzielenie się doświadczeniami wyniesionymi z porażek. Ja przeczytałem tę książkę już dwukrotnie. I nie sądzę, aby to był mój ostatni raz.
dr Maciej Lasek, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych w latach 2012–2016

 
Zaczątkiem każdego twórczego przełomu są liczne porażki. Ta genialna książka wyjaśnia, że prawdziwe wynalazki biorą się ze zrozumienia i przezwyciężenia nieuniknionych trudności, których musimy przestać się obawiać.
James Dyson, projektant, wynalazca i przedsiębiorca

 
Silną stroną Matthew Syeda jako tenisisty stołowego, niegdyś najlepszego w Anglii, była umiejętność odbierania piłki. Nie przepuszczał nawet najtrudniejszych uderzeń. Odbieranie piłek jest też tematem tej nadzwyczaj różnorodnej i głębokiej książki. Syed tłumaczy z determinacją godną nie tylko prawdziwego sportowca, ale i humanitarysty, jak wyciągać lekcje, jak czerpać nadzieję i doświadczenie z porażek serwowanych nam przez życie. To książka, która rzuca nam wyzwanie, byśmy stali się lepsi.
Howard Jacobson, laureat Nagrody Bookera
 



O Autorze

Matthew Syed jest nagradzanym publicystą „The Timesa”, autorem reportaży dla programu Newsnight sieci BBC i regularnym gościem telewizji CNN International oraz World Service TV. Ukończył z najwyższym wyróżnieniem interdyscyplinarne studia z politologii, filozofii i ekonomii na Oksfordzie. Przez prawie dziesięć lat był najlepszym angielskim tenisistą stołowym: trzykrotnie wygrywał mistrzostwa Wspólnoty Narodów i dwukrotnie reprezentował Wielką Brytanię na igrzyskach olimpijskich.

Metoda czarnej skrzynki oraz poprzednia książka Matthew Syeda, Bounce: The Myth of Talent and the Power of Practice (Odbicie: Mit talentu i potęga ćwiczeń), były w Wielkiej Brytanii głośnymi bestsellerami.

www.matthewsyed.co.uk 
 
 
Źródło: Informacja prasowa

poniedziałek, 6 marca 2017

Dworzec Śródmieście - Bartek Biedrzycki [recenzja]


Koniec świata przyszedł nagle, bez ostrzeżenia, przy wtórze codziennego zgiełku, w rozbłysku bomb i promieniach czerwcowego słońca. Potomni nazwali to wydarzenie Zagładą, dla wielu stało się Dniem Sądu. Warszawa legła w gruzach, odmieniona i spalona. Nieliczni ocaleni zeszli do podziemi, kryjąc się na dworcach metra i w tunelach, zasiedlając zapomniane przejścia i opuszczone piwnice. Nowa rzeczywistość przyniosła wiele znaczących zmian, określiła na nowo priorytety i system wartości. Podzielona na małe państewka i frakcje ludność stolicy walczy nieustannie, nie tylko o swoje terytoria czy strefy wpływów, ale o lepsze jutro, które może nie nadejść.

Bartek Biedrzycki przedstawia finał trylogii warszawskiej. Przeszłość i teraźniejszość splata losy mieszkańców metra, kompleksu wojskowego i przyjezdnych. Dworzec Śródmieście to przewrotna i ponura, ale wciągającą opowieść o ludziach, ich wyborach i konsekwencjach. Trzeci tom stanowi spoiwo całości, wyjaśniając wszelkie niejasności fabularne i pozostawione niedomówienia, domykając pozostawione wątki i losy sporej liczby postaci. W trakcie lektury śledzimy naprzemiennie zdarzenia z życia kilku grup i wybranych jednostek. Z czasem zazębiając się one i tworzą wspólną historią. Autor umiejętnie porusza się po swoim świecie, odkrywając powoli misternie tkaną sieć powiązań i zależności. Nie tylko tych pomiędzy bohaterami, ale również wydarzeniami, których są uczestnikami, czy jedynie świadkami.

Siadając do pisania, każdy autor posiada określony zamysł, o czym chce pisać. Zna swoich bohaterów, wie, w jakim kierunku ma iść fabuła i jak mniej więcej się skończy. Historie jednak mają to do siebie, że wraz z pisaniem, nabierają własnego życia, cały czas się zmieniając. Dlatego, aby wszystko było na swoim miejscu, trzeba było opowiedzieć o kilku postaciach. Losy rudobrodego Borki, choć niewątpliwie ciekawe nie byłyby takie, bez tych, którzy mu po drodze towarzyszyli. Swoimi działaniami odcisnął ślad nie tylko na sobie, ale na wielu innych osobach, nawet, jeśli nieświadomie. Dzieciństwo Borki, fakty z życia Emilii, dwójka bliźniąt z dworca śródmieście, chorąży Dobrowolski, walkirie czy starcie z balrogiem. Mniej lub ważne historie, które musiały zostać opowiedziane, by zrozumieć w pełni to, co wydarzyło się na przełomie tych kilkudziesięciu lat.

Dworzec Śródmieście nie nudzi, autor korzysta z prostego i lekkiego języka, z wprawą poruszając się po swojej opowieści. Kreśli z rozmachem ogromny świat i skutki, jakie przyniosła trzecia wojna światowa. Sporo uwagi poświęca grupie ocalałych i tego, jak przystosowały się do nowej rzeczywistości. Nie jest to przyjemny widok. Zorganizowane wokół poszczególnych stacji metra społeczności poza chęcią przetrwanie, dzieli niekiedy bardzo dużo. Zagłada pokazał, do czego ludzie mogą być zdolni. Autor wzmacnia te odczucia stosownymi opisami, niejednokrotnie sugestywnymi i plastycznymi. Mamy odpowiedni klimat, wisielcze poczucie humoru oraz atmosferę grozy i niewiadomego. Rozbieżności czasowe i skakanie pomiędzy teraźniejszością i przeszłością, mogą początkowo wprowadzać chaos do lektury.

Na kartach książki natykamy się na całą masę różnorodnych postaci, wyrazistych i dobrze zbudowanych. Tak na dobrą sprawę nie ma tu jednej kluczowej, a cała grupa ważnych jednostek. Borka zdaje się tym, który je spaja ze sobą. Każdy napotkany człowiek jest naznaczony przez przeszłość i okoliczności, determinujące jego działania i wybory. Biedrzycki pokazuje również ciekawy kontrast pomiędzy dwoma grupami. Z jednej strony ocaleni w stolicy, żyjący w trudnych warunkach, którzy walczą, by przetrwać kolejne dni. Z drugiej żołnierze w doskonale zaopatrzonym bunkrze, z wszelkimi wygodami i zapasami. Każdy inaczej podchodzi do tego, co się stało i sobie z tym radzi.

Trylogia warszawska zyskała swój finał, książkę czyta się szybko i przyjemnie, łatwo wciąga i dostarcza dobrej dawki rozrywki. Miłośnicy twórczości autora powinni być zadowoleni. Świat Kompleksu 7215 nie kończy się wraz z Dworcem śródmieście. Czeka na kolejne historie, nowe przygody, bohaterów i tereny do odkrycia. Udowodnił to już Dominika Węcławek w swojej powieści. Mam nadzieję, że nie przyjdzie nam długo czekać na kolejną opowieść.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...