czwartek, 22 grudnia 2011

www.ru2012.pl - Marcin Ciszewski [recenzja]

Najnowsza książka Marcina Ciszewskiego wydana przez Znak to kontynuacja i jednocześnie zwieńczenie cyklu „www” traktującego o żołnierzach Pierwszego Samodzielnego Batalionu Rozpoznawczego, którzy w wyniku splotu dziwnych wydarzeń przenoszą się w czasie do września 1939 roku, biorą udział w kampanii wrześniowej, powstaniu warszawskim i likwidacji getta w Warszawie. Poprzednie tomy cieszyły się sporą popularnością, dlatego kwestią czasu było ukazanie się kolejnego, jednak co dziwne, Autor zmienił wydawnictwa, co było dla mnie zaskoczeniem. Dotąd pojawiały się one w serii WarBook wydawnictwa Ender. Nie spotkałem się dotąd z sytuacją, by pisarz kończył swoją przygodą z serią gdzie indziej.

Historia w „www.ru2012.com” jest zdecydowanie bardziej kompleksowa i zagmatwana niż miało to miejsce we wcześniejszych książkach. Mamy rok 2012, bohaterowie zamiast cofać się w czasie, muszą zmierzyć się z przybyszami z przeszłości. Z jednej strony Rosjanie i ich plan „Jutrzenka”, z drugiej grupa nazistów przybyłych z ostatnich dni II wojny światowej realizująca projekt „Neuer Welt”. Obie grupy choć różne mają jeden prosty cel do osiągnięcia, jednak taki który niesie ze sobą długofalowe zmiany: odmienić bieg historii, i to definitywnie. Zamach terrorystyczny na Okęciu wstrząsa Polską. W dawnej bazie wojskowej w Bornem Sulinowie pojawiają się czołgi z czarnymi krzyżami na burtach i rosyjskie wozy bojowe. CBŚ i GROM wspierani przez Amerykanów prowadzą własną grę, a w środku tego wszystkiego podpułkownik Jerzy Grobicki i jego przyjaciele, którzy raz jeszcze muszą stanąć do walki, nie tylko uratować swych bliskich, ale i ocalić świat.

niedziela, 11 grudnia 2011

Czas zmierzchu - Dmitry Glukhovsky [recenzja]


Świat staje w obliczu zagłady, kolejne klęski żywiołowe, jakie nękają Ziemię pochłaniają coraz więcej ofiar i powodują ogromne zniszczenia. Telewizja i radio przekazują kolejne dramatyczne relacje z terenów dotkniętych przez trzęsienia ziemi, huragany, powodzie i fale tsunami, nagłówki gazet krzyczą o zbliżającym się końcu świata. Początek apokalipsy czy jedynie przejściowa zmiana pogody?

Główny bohater i jednocześnie narrator całej opowieści, zawodowy tłumacz, zyskuje możliwość dodatkowego zarobku. Otrzymuje zlecenie przekładu na rosyjski hiszpańskiego dziennika opisującego XVI-wieczną wyprawę konkwistadorów w głąb dżungli po święte teksty Majów. Łatwe z pozoru tłumaczenie zamienia się w prawdziwe wyzwanie i niesie ze sobą ogromne niebezpieczeństwo, a z czasem w walkę o życie. Kolejne rozdziały wciągają bez reszty, bohater w pogoni za rozwiązaniem zagadki tajemniczego pamiętnika plącze się w niedomówieniach. Zaczynają prześladować go dziwne wizje, fikcja miesza się z rzeczywistością. Trzęsienie ziemi, duszna atmosfera jukatańskiej dżungli, atak jaguara czy widok świątyni Majów w centrum Moskwy. Nie wiadomo już, co jest prawdą, a co fałszem. Jaki związek mają katastrofy nękające Ziemię z wierzeniami Majów i ich świętymi tekstami? Czym tak naprawdę jest hiszpański dziennik?

Dmitry Glukhovsky, rosyjski autor znany w Polsce głównie z postapokaliptycznych powieści „Metro 2033” i „Metro 2034”, przedstawia całkiem nową i niezwykłą historię, w której teraźniejszość miesza się z przeszłością. „Czas Zmierzchu” to utwór niecodzienny, różniący się od tego, do czego przyzwyczaił nas pisarz w swoich poprzednich książkach. Opowieść, jaką kreśli przed naszymi oczami to sprawne połączenie thrillera i kryminału, z elementami powieści podróżniczej i historycznej.

„Czas zmierzchu” to historia burzliwa, pasjonująca i barwna, która dostarcza niemałych wrażeń i emocji. Fabuła w książce toczy się dwutorowo, naprzemiennie poznajemy losy XVI-wiecznej podróży i wydarzenia, jakie mają miejsce obecnie. Autor z wprawą porusza się miedzy jedną i drugą linią czasową, umiejętnie rozgraniczając oba okresy. Całość jest ciekawie i zgrabnie opowiedziana, Glukhovsky należycie stopniuje napięcie, które wzrasta z każdą kolejną przeczytaną stroną. Mamy kilka niespodziewanych punktów zwrotnych oraz emocjonujące i pełne grozy momenty. Pisarz wie jak manipulować nastrojami Czytelnika, potęgować określone odczucia i wywoływać stosowne doznania. Cały czas towarzyszy nam aura makabry, tajemniczości, uczucie niepokoju i ciągłego zagrożenia, oraz strach przed tym, co kryje się w cieniu. Klimat momentami wionie chłodem i nie wiadomo, co nas dalej czeka. Intryga jest tak skonstruowana, by na każdym kroku zaskakiwać Czytelnika, nie można być niczego pewnym. Gdy wydaje się, że rozwiązanie zagadki jest na wyciągnięcie ręki, można się okrutnie rozczarować.

Autor kreśli przed naszymi oczami niesamowite obrazy, pokazuje miejsca i krainy w przełomowych dla nich czasach. Liczne opisy są wymowne, wiarygodne i przemawiają do wyobraźni. Zyskujemy możliwość może nie dogłębnego, ale na pewno dużego zaznajomienia się z kulturą i wierzeniami Majów, ich stosunkiem do nowej wiary i trudnościami z jej przyjęciem oraz praktykowaniem. Podobnie relacja konkwistadorów dotycząca fauny i flory jukatańskiej dżungli spotykanej w trakcie wyprawy robi naprawdę ogromne wrażenie. Książka jednak nie jest pozbawiona wad -w pewnym momencie autor pogubił się i sam nie wiedział chyba, co chce napisać i jak fabularnie rozwiązać dany wątek. Na szczęście udało mu się wybrnąć z tego problemu i dalsza część historii jest już spójniejsza.

Książka, którą stworzył Glukhovsky to całkiem przyzwoita lektura, zajmująca i wciągająca, którą czyta się szybko i co ważne przyjemnie. Idealna lektura dla miłośników mocnej i intrygującej prozy, która nie tylko dostarcza odpowiednich doznać, ale i stara się przekazać nieco zapomnianej wiedzy na temat kultury, która już minęła.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję :

piątek, 9 grudnia 2011

EPIC - Conor Kostick [recenzja]

Historia rozgrywa się w niedalekiej przyszłości na planecie Nowa Ziemia, skolonizowanej przez uciekinierów z macierzystej Ziemi. Od wielu pokoleń społeczeństwo opiera się na jednym, nienaruszalnym prawie – zero przemocy. Wszelkie konflikty i sprzeczki rozstrzygane są na arenie niebywale realistycznej gry komputerowej – tytułowej EPIC, rozgrywanej w równoległej wirtualnej rzeczywistości. Na przestrzeni lat gra stała się czymś dużo bardziej zaawansowanym, obecnie opiera się na niej niemal cale życie społeczne, polityczne i ekonomiczne. Decyzje podejmowane w trakcie rozgrywek, mają ogromny wpływ na to, co dzieję się w prawdziwym życiu – na bogactwo, status i możliwości zatrudnienia.

Pewnego dnia chłopak imieniem Eric wraz z grupą przyjaciół rzuca wyzwanie systemowi i podejmuje się wykonania niemożliwego. Podważa wszystko to, na czym opiera się cała gra, wyrusza na wyprawę, od której powodzenia zależy coś więcej niż tylko ukończenie gry. Świat czekają zmiany, pytaniem jest tylko, co przyniosą ze sobą – przetrwanie czy zniszczenie? Conor Kostick zabiera nas w pełną niezwykłych i zapierających dech w piersi przygód, niebywałych spotkań i niesamowitych starć, podróż. Podejmij wyzwanie, sława i bogactwo czekają. Odważ się i ruszaj na spotkanie przygody.

czwartek, 8 grudnia 2011

Wygnana królowa - Cinda Williams Chima [recenzja]


Akcja w „Wygnanej Królowej” rozpoczyna się tam, gdzie zakończył się „Król Demon”. Osoby, które nie czytały poprzedniego tomu ostrzegam przed możliwymi spoilerami. Wszyscy zaś, którzy zapoznali się z jego treścią mogą śmiało kontynuować czytanie. Wszystkie główne postacie udają się na uczelnię w Oden Ford by rozpocząć naukę. Każde z nich na innym kierunku i wydziale, ale z tych samych pobudek i identycznym celem - przede wszystkim by ukryć się przed osobami wrogo do nich nastawionymi oraz by wyszkolić się. Szybko jednak okazuje się, że jest to niemożliwe – sama podróż dostarcza im wystarczająco dużo wrażeń i problemów. Poruszając się przez ogarnięte wojną krainy bohaterowie muszą zmierzyć się z otaczającą ich rzeczywistością i ludźmi wrogo do nich nastawionymi.

Miejsce, do którego zmierzają wcale nie musi być bardziej bezpieczne od tego, które zostawili za sobą. O ile pierwszy tom miał za zadanie przedstawić bohaterów, nakreślić świat i zarysować intrygę, o tyle w tym akcja idzie ostro do przodu. Pojawiają się nowe zagrożenie, starzy wrogowie dają o sobie znać, kolejne ważne postacie zostają wprowadzone do historii i nic nie zapowiada, żeby studia okazały się sielanką. A to dopiero początek…

środa, 7 grudnia 2011

Tae Ekkejr! - Eleonora Ratkiewicz [recenzja]

Młody książę wyrusza z misją dyplomatyczna do krainy elfów – musi wyjaśnić dziwne pogłoski, jakie docierają do stolicy królestwa. Wyprawa zostaje jednak niespodziewanie przerwana, Lermett spotyka na swej drodze elfa, którego ratuje od pewnej śmierci. Enneari traktuje swoje ocalenie jako znak, postanawia przyłączyć się do człowieka, by spłacić swój dług, ale i by lepiej poznać przedstawiciela rasy, z którą dotąd nie miał prawie w ogóle do czynienia. Wkrótce okazuje się, że zadania, jakie mają do wykonania, łączą się ze sobą. Wspólna podróż stanie się początkiem niezwykłej przygody, najeżonej trudnościami i wieloma przeszkodami, a jednocześnie zaczątkiem trudnej, ale i pięknej przyjaźni.

Eleonora Ratkiewicz, autorka ”Paradoksów młodszego patriarchy”, powraca z całkiem nową książką. Opowieść, jaką kreśli przed naszymi oczami to historia przyjaźni dwójki całkiem obcych sobie jednostek, przedstawicieli dwóch różnych ras. Można śmiało stwierdzić, że motyw przyjaźni pomiędzy ludźmi i elfami został wyeksploatowany już do granic możliwości przez różnych twórców. Nic bardziej mylnego! Autorka pokazuje, że o niektórych rzeczach można jeszcze pisać ciekawie, jej spojrzenie jest świeże i – co ważne – interesujące. „Tae ekkejr!”, to sprawnie i bezpretensjonalnie stworzona powieść drogi, która łączy w sobie elementy klasycznego fantasy i książki społeczno-obyczajowej.